<-- Zobacz więcej -> Strona Agatki



Co Aga potrafi


08.11.2002 r.
Aga przez dwa lata jeździła na rehabilitację do ośrodka, za każdym razem był krzyk i robiła się coraz bardziej spastyczna. Wreszcie przyszedł dzień, w którym Aga wpadła w bezdech.... Przeprowadzone badania wykazały padaczkę, powrót do ćwiczeń w ośrodku stał się wtedy koszmarem - Aga krzyczała, walczyła wprost z rehabilitantem. Serce pękało, a w głowie zamęt i ta niepewność: czy tym razem znowu niepotrzebne cierpienia? - ale trzeba próbować, może uda się chociaż trochę jej pomóc. Po powrocie do domu Aga była wyraźnie zmęczona, nie miała ochoty na nic i często kończyło się to atakiem połączonym z bezdechem. Lekarz wtedy zdecydował o przerwaniu ćwiczeń w ośrodku. Obecnie jest ponowna próba powrotu do ćwiczeń, lecz nie jest to sprawa prosta, ponieważ Aga na widok sali już bardzo krzyczy.

14.11.2002 r.
Znowu różne myśli wędrują po głowie. Nie wiemy czy ćwiczenia pomogą czy zaszkodzą Agatce, jest wyraźnie pobudzona, rączki i nóżki są w ciągłym ruchu, nie potrafię się nawet od niej dowiedzieć czy ją coś boli. O dodatkowych ćwiczeniach w domu nie ma mowy - płacze i nie daje się ćwiczyć. I tym razem nie udaje się, Aga ma ataki...

16.11.2002 r.
Od rana szaleństwo! Nie można Agatki nakarmić, napoić, ubrać, o uczesaniu nawet nie ma mowy! Cały czas trzeba trzymać jej rączki żeby nie wyrywała sobie włosów i nie drapała się. Rozpacz!-Przecież nie chcieliśmy jej zrobić krzywdy, kochamy ją, nie oczekujemy cudu, ale pragnęliśmy, chociaż minimalnej poprawy.

18.11.2002 r.
Nie było wyjścia, musieliśmy odwiedzić panią dr. psychiatrę, która zapisała nowy lek na uspokojenie.Do tej pory Agatka brała trzy razy dziennie leki uspokajające, nie było mowy nawet o przesunięciu godziny podania leku, bo zaraz źle się czuła. Tym razem jednak było inaczej. Rano Aga dostała porcję leku, później wizyta w poradni, do domu wróciliśmy ok.16.00 i było już późno na podanie środkowej dawki leku, poza tym Aga miała dostać już nowe lekarstwo, więc postanowiliśmy zaczekać do wieczora. Całe popołudnie Agatka spędziła na rękach mamy i taty, była wesoła i wydawało się, że jest spokojniejsza. Wieczorem postanowiliśmy zaryzykować - nie podamy leku skoro jest lepiej a w nocy mama popilnuje i jak będzie to konieczne poda lekarstwo.

20.11.2002 r.
Boże, dzięki za spokojną noc! Rano następna ryzykowna decyzja po co podawać tą chemię skoro ta słodka Myszka lepiej się czuje bez "wyciszaczy". Cały dzień Agatka dobrze się czuła, cały czas pogodna, nawet spastyczność ustępowała bez podania leku!

21.11.2002 r.
Radość nie ma granic!!! - Agatka kolejny dzień funkcjonuje bez podania leków psychotropowych.

22.11.2002 r.
Dzisiaj Aga dostała minimalną dawkę leku, powodem były zakupy w markecie. Przerażają ją tłumy ludzi, hałas itd. - musimy na razie tego unikać, mimo że Aga bardzo lubi wyprawy na zakupy - zresztą jak każda kobieta.

24.11.2002 r.
W każdy dzień po śniadaniu Aga prowadzi z mamą rozmowy, wygląda to tak: mama powtarza kilka razy jakieś słowo, a potem Aga stara się je wypowiedzieć. Jest to cudowne, najsłodsze na świecie! Mama co dzień pyta: czy mówiłam już dzisiaj że bardzo mocno cię kocham? Aga odpowiada - nie. Mama pyta dalej: a Agatka kocha mamę?- odpowiedź - tat, a po chwili dodaje - kooaa.

25.11.2002 r.
Aga jest bardziej rozluźniona, wcześniej tak mocno zaciskała rączki, że czasem kaleczyła dłonie. Teraz potrafi oglądać otwartą dłoń, nawet grozi paluszkiem. Nie można oderwać wzroku od Agi - tyle jest zmian w jej zachowaniu, ona sama cieszy się, bo więcej udaje jej się zrobić.

Strona Agatki

statystyki www stat.pl