<-- Zobacz więcej -> Strona Agatki



Co Aga potrafi


27.11.2002 r.
Od rana jest wesoło, Myszka jest bardziej rozmowna i bardzo pogodna. Mama opowiada jej bajki, Aga reaguje na każdą zabawną opowiastkę głośnym śmiechem.

28.11.2002 r.
Dzisiaj pracują rączki - Aga "papuguje" mamę - otwiera i zamyka dłonie, ogląda je dokładnie, próbuje otwierać pojedyncze paluszki. Jest też bardziej stabilna, lepiej utrzymuje główkę.

30.11.2002 r.
Nie jest źle! - rano po przebudzeniu Aga woła "ej, ej, Elka" - bo tak właśnie ma na imię mama. Słowo "mama" Aga powiedziała raptem kilka razy, pierwszy raz wykrzyczała podczas pobytu w szpitalu. W trakcie 45 minutowego szukania żyły igłą, była trzymana za ręce i nogi przez pielęgniarki, a mama ocierała jej tylko pot z czółka i łzy zamiast ratować.
Słowo "tata" wypowiada od dawna, chociaż wiele razy powiedziała - Dziesiek tzn. Grzesiek. Gdy tata wraca z pracy jest szczęśliwa, czuje się bezpiecznie przy nim, bo to właśnie mama jest kojarzona z cierpieniem. Mama jest zawsze, od urodzenia nigdy jej nie zostawiła, była przy każdym bólu, męczy ćwiczeniami itd.

2.12.2002 r.
Codzienne spacery dostarczają też wiele radości, coś czego Aga wcześniej się bała, w chwili obecnej interesuje ją. Wcześniej trzeba było jej kilka razy powtórzyć o co chodzi i wtedy najpierw odwracała główkę, a potem pomału wędrowały oczka - teraz od razu oczka są zwrócone tam gdzie trzeba.

4.12.2002 r.
Od pewnego czasu częstym tematem jest prezent od Mikołaja. Aga wtedy bardzo przeżywa to, że mama nie rozumie, o jaki prezent chodzi - to też jest ze strony mamy męczarnia, ale często skuteczna.
Mama pyta - o jaki prezent poprosimy pisząc list do Św. Mikołaja?
Aga z ogromną powagą odpowiada - ANDY.
Mama - Myszko, ale co to są te Andy? - powiedz, bo nie wiem.
Aga za każdym razem, ale z coraz większą złością mówi - Andy.
Dopiero dzisiaj, po kilkudniowych mękach, z radosnym piskiem Aga powiedziała, że te nieszczęsne "Andy" to nic innego tylko AJKI tzn. bajki!
Całe szczęście, że sprawa wyjaśniła się, bo mama już myślała, że chodzi o jakąś wycieczkę w Andy - chociaż gdyby ten Mikołaj był taki chojny to mama też chętnie by skorzystała.

6.12.2002 r.
Od rana Aga była bardzo niespokojna, była mowa o Mikołaju to czemu jeszcze go nie ma?
Jak na złość tata wrócił późno z pracy, na dodatek mama musiała iść do lekarza, ale wszystko to poszło w zapomnienie. Najpierw był piękny, biały Anioł, dał cukierka i wskazał gdzie szukać Mikołaja. To, co działo się później trudno opisać.
Gdy Mikołaj przez mikrofon powiedział - czy jest wśród dzieci Agatka Karasińska - Mysza w jednym momencie dostała tyle siły, że trudno było ją utrzymać, wydawało się, że wyskoczy z objęć taty i sama pójdzie po ten prezent! A ile było przy tym radosnego pisku i krzyku - jej, oooojeeej !! - dla stojących wokół dzieci (zdrowych) i ich rodziców było to zjawisko rodem z kosmosu trzeba więc było zaraz wracać do domu. Często spotyka się na ulicach dzieci niepełnosprawne, dzieci, które nie wiadomo za co zostały tak okrutnie skrzywdzone przez los, a jeszcze muszą znosić wstrętną nietolerancję ludzi zdrowych. Nie - "takich dzieci nie zamyka się w domu", one też mają prawo do przyjemności, a zdrowi ludzie nie powinni im przypominać, że są "inni".

10.12.2002 r.
Dzisiaj rano w trakcie rozmowy z mamą Aga powiedziała (brzydko, ale powiedziała!) - dupa. Powiedziała i zaraz zaczęła się śmiać, bo wie, że to brzydkie słowo. Mama była szczęśliwa, Aga wiedziała, co robi "eee" do nocnika, więc mama całując mocno powiedziała: niech mówi co chce, nawet brzydko, byle tylko mówiła.


Strona Agatki

statystyki www stat.pl