<-- Zobacz więcej -> Strona Agatki



Dzielna Aga


15.12.2002 r.
Dużo bawimy się leżąc na brzuszku, wcześniej nie było to takie łatwe, ponieważ nie można było Agi wyprostować takie miała przykurcze. Teraz jej się to podoba i sama wyciąga rączki spod brzuszka, ba, nawet próbuje się na nich podpierać! W takiej pozycji jest jej też łatwiej sprawdzić czy nos, buzia i uszka są na właściwym miejscu.

17.12.2002 r.
Od operacji badało Agę wielu lekarzy, zdarzali się też tacy, którzy twierdzili że nie widzi, nie słyszy i w ogóle nie ma kontaktu z otoczeniem. Rodzice wiedzieli, że to nie jest prawda, że to strach paraliżował Agę - patrzyła wtedy w jeden punkt i nie reagowała na dźwięki, często nawet przymykała oczka i wstrzymywała oddech. Mama wtedy wymyśliła zabawę, rodzaj sprawdzianu, która bardzo się Agatce podobała. Mama mówi: Myszko powiedz mi gdzie jest np. telefon. Aga wtedy "mówiła" oczkami, dotąd się rozglądała dopóki nie zobaczyła tego, o co mama pytała, po odnalezieniu pięknym, promiennym uśmiechem "mówiła"- jest! W chwili obecnej Aga próbuje nazywać wszystko to, o co mama pyta, jest to cudowne!! Patrzy wtedy mamie prosto w oczy i z wielką powagą układa usteczka, robiąc przy tym niesamowite minki. W efekcie najczęściej i tak wypowie coś niezrozumiałego, ale za to pięknie zaakcentuje w odpowiednim miejscu.

19.12.2002 r.
Dzisiaj Myszka wystraszyła mamę, siedząc w wózku nagle zesztywniała, rozpłakała się i zaczęła się ślinić. Jak się okazało tak bardzo przeżywała ruszające się dwa ząbki (dolne jedynki), więc już do wieczora nic nie było ważne. Cały czas wypychała języczkiem ząbek bardzo się przy tym denerwując.

21.12.2002 r.
Świąteczne porządki w toku, Aga siedząc w wózku towarzyszy mamie. Już się tak przyjęło, że mama cały czas mówi coś do Agi, często są to wymyślane na poczekaniu bajki, albo mówienie o wykonywanej czynności. Mama "klepie", a Aga śmiejąc się odpowiada: nooo, tat, nie, uchu, jej, akcent oczywiście zawsze jest w odpowiednim miejscu.

22.12.2002 r.
Agatka bardzo kocha muzykę, jej ulubioną stacją jest RMF FM, opanowane ma przeboje, a najbardziej lubiane piosenki rozpoznaje po pierwszych taktach. Jeśli mama jest czymś zajęta i nie zwróci uwagi na jakąś ekstra piosenkę to Aga podnosi wielki krzyk i mama musi przynajmniej odpowiedzieć, że słyszy tą piosenkę, najlepiej jednak jak włączy głośniej radio i z Agą zatańczy. Często jest też tak, że siedząc w wózku śpiewa sobie po swojemu piosenki, razem z radiem. Tak więc nie ważne gdzie, w domu czy w aucie musi grać muzyka.

24.12.2002 r.
Od rana Agatka ma bardzo dobry humorek, przygląda się choince i cały czas coś sobie opowiada. Wigilia - w ten szczególny dzień mama i tata składają Myszce, jak co rok z serca płynące życzenia zdrowia i zdrowia. Rodzice wiedzą, że cudów nie ma, ale teraz, gdy stan zdrowia Agatki poprawia się, życzenia są śmielsze - żeby chociaż umiała w rączkach coś utrzymać. Marzeniem mamy jest wyjazd Agatki na rehabilitację do delfinarium do USA, tam dzieci z porażeniem mózgowym pływając w towarzystwie delfinów zaczynają siadać, a nawet mówić. Rodzice próbowali już różnych metod leczenia, ale na wyjazd do delfinarium nie jest ich stać.

27.12.2002 r.
Agatka jest szczęśliwa gdy jest pogoda i można wyjść na spacer, uwielbia jeździć na sankach, mama zmajstrowała specjalny "sankowy kokonik", więc Kluska nie marznie i można dłużej wędrować. Jak całkiem zdrowe dziecko reaguje na widok górki, a im większa górka, tym większa radość. Tata wtedy musi siadać z córcią i w towarzystwie śmiechu i pisku Agi zjeżdżają. Gdy trzeba już wracać do domu Aga potrafi się nawet obrazić na rodziców! - nie spojrzy na nich, nie uśmiechnie się, a zdarzał się nawet płacz. Mama często nad tym się zastanawia, skoro Aga wszystko rozumie i umie to przekazać, dlaczego tak ciężka jest nauka mówienia.

31.12.2002 r.
Pierwszy aktywny sylwester Agatki, poprzednie zawsze przespała. Cały czas była wesoła i rozluźniona, tata na chwilę włączył telewizor, na TVN był akurat program Chwila Prawdy, uczestnik programu właśnie miał do wykonania zadanie z jajkami. Agata bardzo uważnie patrzyła co ten człowiek robi, w pewnej chwili, całkiem poważnie i wyraźnie powiedziała: jajko, na pytanie rodziców: co to jest? - Aga jeszcze raz - jajko, ile razy pan brał do ręki jajko, Aga powtarzała słowo - jajko i sama bardzo się z tego cieszyła. Dla kogoś, kto ma zdrowe dziecko opisywanie takiej scenki może wydać się śmieszne, natomiast rodzicom Agi takie scenki wyciskają łzy goryczy i szczęścia z oczu, tyle razy słyszeli - przecież to dziecko nie ma kontaktu ze światem zewnętrznym!

02.01.2003 r.
Każdy dzień przynosi coś nowego w zachowaniu Agi. Są jeszcze momenty, że Myszka nagle zareaguje szaleństwem, ale są to sporadyczne wypadki, najczęściej jak ją coś zaboli. Dzielna jest bardzo, ćwiczenia wykonuje coraz chętniej, rączki szybciej i sprawniej trafiają do celu. Mama zastanawia się czy nie ponowić próby rehabilitacji poza domem, może już Agatka nie będzie się bała.

06.01.2003 r.
Dzisiaj do Agatki przyszła nowa ciocia (pielęgniarka), mama wystawia Agę na kolejną próbę. Rok temu przychodziły pielęgniarki, przewinęło się ich aż pięć, mama chciała żeby pomagały w rehabilitacji w domu, ale Aga nie pozwoliła żadnej się dotknąć, tolerowała je jak siedziały daleko od niej. Ostatnia z nich, opowiadając bajki wzięła ją na ręce i mimo protestów próbowała wykonać parę prostych ćwiczeń (w obecności mamy, więc nic złego się nie działo), dziewczyna nie zdążyła jeszcze wyjść, gdy Aga dostała (cały czas będąc na lekach przeciwpadaczkowych) ataku padaczki. To było szczęście, że jeszcze nie wyszła, atak był ciężki i z zachłyśnięciem, gdyby mama była sama może nie dałaby sobie rady. Trzeba było Agę trzymać, zrobić wlewkę doodbytniczą, założyć rurkę ustno-gardłową, podać tlen, odessać i robiąc to wszystko wzywać pogotowie, bo Aga nie umiała wyjść z bezdechu. Na szczęście powrócił oddech nim przyjechało pogotowie. W takiej sytuacji mama musiała zrezygnować z jakiejkolwiek pomocy i sama ćwiczyła. Dzisiaj mama jest szczęśliwa, bo Aga - o dziwo dała cioci rączkę tzn. cześć, dała się nawet wziąć na ręce! Boże, oby tak dalej - bo mama już czasem nie ma siły.

10.01.2003 r.
Wspaniała Kluseczka! Ćwiczy już drugi dzień dzielnie z ciocią, nawet bardzo jej się to podoba, mama jest szczęśliwa, bo w tym czasie może spokojnie przygotować obiad.

Strona Agatki

statystyki www stat.pl