<-- Zobacz więcej -> Strona Agatki



Tęsknota Agatki



1.01.2006.r.

Wejdź z radością w nasze życie Nowy Roczku
Daj nam w darze słońce i uśmiech krok po kroczku.
Obdarz miłością, utul w tęsknocie
Rozsyp dobroci i szczęścia całe krocie.
Spraw by Agi śliczna buzia była uśmiechnięta
Tak przez cały czas - w dni powszednie i święta.


14.01.2006.r.

Bądź radosna Kluseczko moja milutka
Rozdawaj wkoło śliczne spojrzenia kochaniutka
Mama Cię kocha, całuje i tuli w rozpaczy
Ona wierzy że wreszcie roześmianą Cię zobaczy.

Swoje kolejne urodziny Aga spędziła w bardzo dużym gronie znajomych grzybiarzy. Aga poczęstowała wszystkich faworkami upieczonymi przez mamę, przy wtórze gitary było piękne 100 lat, były prezenty i szczere życzenia.Dzień ten był szczególny też dlatego, bo pierwszy raz w życiu Agatka była na wspaniałym i najprawdziwszym na świecie kuligu. Pędzące koniki, dźwięk dzwonków, siarczysty mróz i blask bijący od palących się pochodni nastrajały uczestników do chóralnych śpiewów, a Agatkę do ogromnej radości.
Ten "urodzinowy weekend" Aga spędziła bardzo wesoło, rysowała grzyby na konkurs rysunkowy, były też długie sankowe spacery podczas których udało się Agatce zobaczyć małe wesołe zwierzątko i obgryzającą korę z drzew śliczną sarenkę. Były też długie i bardzo szybkie zjazdy z wysokiej góry w towarzystwie Robiego, Zenita, Joasi i czworonożnej Ajszy. Wszyscy starali się Agatce dostarczyć wiele radości aby tylko nie była smutna i aby nie zauważyła że tata nawet telefonicznie nie złożył jej życzeń.

28.01.2006.r.
Agatka z dnia na dzień wypowiada więcej słów, nie są one jeszcze takie bezbłędne, ale codzienna wielogodzinna praca z mamą przynosi pozytywne efekty. Upomina się też coraz częściej ta mała kobietka o lekcje, ale procedura przejścia z nauki w ośrodku na nauczanie indywidualne w domu trwa okropnie długo. Mama w miarę możliwości finansowych opłaca też Agatce tak bardzo potrzebną jej rehabilitację. Aga ćwiczy bardzo chętnie z czego mama bardzo się cieszy bo jest to znak, że Aga znowu podjęła walkę o swoje usprawnienie - o swoje życie...
Dla mamy jest to też bardzo wygodne, bo w czasie pobytu rehabilitantki w domu mama może wiele spraw załatwić, zrobić zakupy czy pójść do lekarza i w tym czasie Aga nie musi już zostawać sama w domu.


7.02.2006.r.

Często się jeszcze zdarza, że Aga dłużej śpi rano, musi się wyspać bo nadal płacze w nocy wołając tatę przez sen... Ale gdy rano otwiera oczka to coraz częściej, z uśmiechem i figlarnie przygryzionym języczkiem mówi ślicznie - teść. Mama odpowiadając pyta: Agutek czy pamiętasz że mama bardzo mocno Cię kocha? Aga wtedy na to: tat Elka, taaattt. Po krótkim tuleniu mama podaje Agatce śniadanko i leki, później ubiera ją i czesze fryzurkę. Gdy Agę nie dopadają wspomnienia i nie zaczyna płakać, to potem jest jeszcze godzinka zabawy, podczas której mama zmusza Agę do naśladowania minek i powtarzania słówek. Później przychodzi Mirela - rehabilitantka. Dziewczyny rozumieją się już dobrze, Aga spełnia polecenia Mireli, a Mirela potrafi zrozumieć już najmniejszy grymas na twarzy Agatki, więc mama spokojnie może je zostawić same w domu. Popołudnia jednak są jeszcze bardzo niespokojne, Agatka ciągle jeszcze spogląda w stronę drzwi wejściowych, bardzo często płacze i ma ataki, co uniemożliwia wyjścia na spacer. Nie widziała taty już od świąt, sporadycznych i po wielkich błaganiach mamy odwiedzin taty już nie ma, teraz nie przychodzi wcale, nie interesuje go Agatka wogóle i nie chce nawet przez telefon z nią rozmawiać. Gdy mama nie potrafi uspokoić Agi i nie może jej podać już żadnych leków, to dzwoni do taty prosząc aby przynajmniej porozmawiał z Agą, że ona bardzo tęskni, mama przystawia Agatce telefon do ucha, ale tata nie odzywając się wcale zaraz się rozłancza...


27.02.2006.r.

Smutno jest dzisiaj Agatce i mamie - babcia, mama mamy Agi jest w szpitalu... Pan doktor uprzedził mamę że babcia jest w stanie ciężkim... Mama dużo rozmawia z Agatką, przygotowując się do podróży stara się też przygotować Agatkę do spotkania z cierpiącą babcią.


3.03.2006.r.

Aga była z mamą u babci, bardzo przeżywała to spotkanie i cierpienie babci, mama musiała często być z Agą na korytarzu bo Aga często płakała i była bardzo niespokojna. W drodze powrotnej zmęczona przeżyciami Agatka spała sobie smacznie w foteliku, a mamie łzy same z oczu leciały - pan doktor powiedział że nie ma już żadnej nadziei, że rozrusznik serca utrzymuje babcię przy życiu...


10.03.2006.r.

Codzienna rehabilitacja cieszy Agatkę, chętnie ćwiczy i jest bardzo grzeczna podczas masaży. Jednak masaże stóp powodują u Agi częste bóle, Aga wtedy bardzo się skarży i jest niespokojna. Mama martwi się, że poprzyrastane do kości blizny już nigdy nie będą miękkie, że Aga skazana jest już zawsze na cierpienie...
A może to tylko chwilowe dolegliwości spowodowane przerwami w rehabilitacji gdyż Aga za każdym razem towarzyszy mamie w jazdach do babci, bo stan babci bardzo się pogorsza. Mama chciała zaoszczędzić Agatce tych wyjazdów, dzwoniła do taty i prosiła go aby zaopiekował się Agą, aby Aga nie musiała patrzeć na cierpienie babci, że to dla niej jest ogromnie przykrym przeżyciem. Tata odmówił wszelkiej pomocy, krzyczał nawet na mamę gdy zadzwoniła i poprosiła jego mamę - drugą babcię aby zaopiekowała się Agą - babcia wyraziła zgodę i powiedziała że przyjdzie po Agę, ale tata powiedział, że babcia nie wiedziała jak mamie odmówić, ale wcale nie ma ochoty zająć się Agą i mama ma jej do tego nie zmuszać...


15.03.2006.r.

Dzisiaj Agatka nie była z mamą u babci, sąsiadka wzięła wolne w pracy w zaopiekowała się nią - z całego serca dziękujemy Ci Krysiu. Ostatnie wyjazdy bardzo zmęczyły Agę, widok umierającej babci i częste przebywanie na korytarzu szpitalnym aby nie była świadkiem przykrych scen, spowodował u Agi okropne pobudzenie, płaczliwość i krzyk bez powodu, pojawił się też katar i lekka gorączka.


17.03.2006.r.

Już od samego rana mama nie miała nastroju ani czasu na zabawę z Agatką - nad ranem zmarła babcia, mama była pochłonięta załatwianiem transportu zwłok i załatwianiem spraw pogrzebowych. Dzielna Aga z bardzo smutną minką cierpliwie czekała aż mama znajdzie w ciągu całego dnia kilka chwilek dla niej, nie upominała się o nic.


22.03.2006.r.

Wczoraj był pogrzeb babci, Agatka pierwszy raz w życiu uczestniczyła cały czas w takiej ceremonii. Urna z prochami i obok niej zdjęcie babci, kwiaty, rodzina i znajomi - wszystko to Aga przyjęła dość nerwowo, a wieczorem była bardzo zmęczona...
Dzisiaj natomiast doznała ogromnej radości - przyszedł tato, potrzebny był mu akt zgonu babci do załatwienia pieniędzy i wolnego w pracy, stąd ta jego wizyta. Był chwilę, Aga nawet nie zdążyła się nim nacieszyć, dał mamie do zrozumienia że nie przyszedł do Agi, że gdyby nie jego potrzeba nie byłoby go wogóle, bo on nie ma czasu, nie znalazł go też aby być na pogrzebie babci, aby zaświecić jej świeczkę... Nie odzywając się prawie wcale do Agi posiedział może pół godziny i wyszedł... Po jego wyjściu Agatka długo bardzo smutnymi oczkami patrzyła w stronę drzwi wejściowych, kilka razy zapłakała, a gdy mama próbowała odwrócić jej uwagę to Aga układając usta w podkówkę powiedziała smutno "tusiu" i zrobiła minę, której znaczenie znają wszyscy


6.04.2006.r.

Dzisiaj znowu były zajęcia z Panią logopedą. Pani Grażynka przynosi różne książeczki i czyta je Agatce, później Aga powtarza różne literki i dźwięki sprawia jej to ogromną radość. A chcąc wykonać polecenia dobrze jest bardzo skupiona i robi przy tym najwspanialsze na świecie minki.
Dzień był dla Agi bardzo pracowity, bo prócz zajęć logopedycznych były też lekcje i rehabilitacja.


10.04.2006.r.

Agatka w towarzystwie swoich wspaniałych kolegów była dzisiaj na hipoterapii.
Konik pięknie przywitał się z Agatką co wywołało jej piękny uśmiech i pozbawiło resztek strachu jaki towarzyszył zawsze podczas spotkania z konikami.Później był długi spacer i wizyta w domu kolegów gdzie Aga mogła spotkać się z jeszcze jednym, najmłodszym z braci - Łukaszem, który z powodu bolących uszu nie mógł uczestniczyć w odwiedzinach u koników.


17.04.2006.r.

Mimo iż mama stara się aby Agatka cały czas miała zorganizowany, jakieś wyjście z domu, odwiedziny, wyjazd itd, to w dalszym ciągu zdarzają się dni podczas których Aga wraca do wspomnień i za żadne skarby nie daje się od nich oderwać...
Ucieka wtedy w płacz, bunt, wołanie taty i upominanie się "Elka, aloo tusiu"... Mama nie chcąc aby spotkała się znowu z odrzuceniem przez tatę, udaje że nie widzi jej bardzo smutnych oczek patrzących na słuchawkę telefoniczną.
Nastrój świąteczny przywrócił Agatce wspomnienia... Nie pomogło tulenie mamy i czytanie bajek, była gorycz i ogromny żal w głosie płaczącej Agi, mamie też było bardzo przykro bo nie ma wpływu na to, aby tata chociaż z okazji świąt odwiedził Agatkę - mógł przecież zrobić jej przyjemność i chociaż zadzwonić do niej...


24.04.2006.r.

Każdy dzień jest dla Agatki bardzo pracowity, mama "męczy" ją ćwiczeniami, prowokuje do powtarzania słówek, zabawy w "naśladowanki" są dla Agi już męczące, ale mama chce aby wróciła tamta Agatka. Postępy już są widoczne, Agatka budząc się rano zaczyna wołać "Ellllkkkkaaa" i zdarza się że powie "teść" z prześlicznym uśmieszkiem. Przychodzi też regularnie do Agatki pani psycholog, która wymyśla najróżniejsze zabawy, wycinanki, malowanki i piosenki zmuszając Agę do współpracy. Dla mamy najważniejsze jest to, że Agatka bardzo chętnie przyjmuje codzienne lekcje w ramach nauczania indywidualnego i wizyty pani psycholog, nie męczy jej to i chętnie uczestniczy w zajęciach.


5.05.2006.r.

Wczoraj była u Agi p. Grażynka - logopeda i bardzo chwaliła Agatkę podczas pracy, a dzisiaj gdy mama wróciła od lekarza Agnieszka - nauczycielka opowiedziała co zdarzyło się na koniec lekcji. Zawsze po skończonej lekcji Agnieszka pyta Agatkę czy ładnie pracowała i czy należy jej się słoneczko - Aga zawsze jest szczera i sprawiedliwie ocenia swoją pracę pokazując skrzywioną minkę z wystawioną końcówką języczka gdy nie chciało jej się pracować i gdy się buntowała, ale gdy pracowała sumiennie to z pięknym uśmiechem, a czasem nawet radosnym piskiem woła "taaat". Dzisiaj Agnieszka skończyła lekcję i opowiadając jeszcze coś Agatce zamknęła odruchowo zeszyt i schowała go do szafki - Aga widząc to posmutniała i zaczęła Agnieszce pokazywać niezadowoloną minkę.
Agnieszka zapytała - Aga, czy brzydkie było opowiadanko?
- Agatka - zerkając na szafkę zaczyna się denerwować
- Agnieszka - Agatko o co chodzi, czemu się złościsz?
- Agatka - głośno i z pretensją w głosie "eeeejjjjjj" i zaczęła usteczka układać w podkówkę
Wtedy to nauczycielka zorientowala się o co Agatce chodzi i zapytała - czy mam wyciągnąć zeszyt z szafki?
- Agatka radośnie "ttaaattt"
Gdy Agnieszka otworzyła zeszyt Aga z usteczkami złożonymi w podkówkę smutno patrzyła raz na puste miejsce pod zapisaną lekcją a raz na nauczycielkę... Agnieszka już wiedziała o co chodzi, przeprosiła Agatkę że zapomniała wstawić jej obiecane słoneczko za piękną pracę podczas lekcji - Aga aż piszczała z radości gdy piękne słoneczko zagościło na kartce w zeszycie.... Mama słuchała tej opowieści z łezką w oku - kochana i dzielna Aga umie się upomnieć o swoje, wie co sprawiedliwe a co nie...
W tym miejscu należy się wyjaśnienie - mamy często nie ma w domu podczas lekcji, ma wolny czas na załatwianie spraw, zakupy i lekarza, a gdy wraca często nie ma już czasu na rozmowę z Agnieszką - nauczycielką która po skończonej lekcji u Agatki idzie do innego dziecka. Wtedy obrazem pracy Agatki jest zeszyt - mama patrzy czy literki są pisane ładnie, czy rysunki mają ładne kolorki, czy obrazki są dobrze podpisane i oczywiście czy jest słoneczko. Gdy go nie ma, mama stara się jeszcze raz z Agą robić to co było na lekcji, a że Aga nie lubi powtórek, nudzą ją, to z dnia na dzień przybywa słoneczek w zeszycie.


15.05.2006.r.

Dzień był pełen wrażeń dla Agatki i mamy - były odwiedziny Maryjki i Justyna, był też pan dystrybutor z ogromnie wyczekiwanym sprzętem dla Agatki. Kochana Agula wreszcie będzie miała o wiele więcej spacerków, mamie też będzie o wiele lżej - schodołaz zwiezie Agatkę z czwartego piętra i później bez problemu wwiezie ją na górę...
Koniec stania i czekania pod blokiem aż ktoś będzie przechodził i pomoże mamie wnieść Agę z wózkiem na górę... Pan dystrybutor dostarczył też bardzo ważny w życiu Agatki podnośnik wannowy który sprawi kąpiele Agatki przyjemnymi, już nie będzie się musiała bać że się poobija w wannie lub że wyślizgnie się mamie z rąk - to będzie frajda - tak bardzo potrzebne Agatce hydromasaże znowu będą często stosowane.
Popołudniu mama już zaczęła przyzwyczajać Agatkę do nosidła podnośnika lecz nie będzie to takie proste, bo ta mała kobietka nie od razu akceptuje zmiany. Często wręcz boi się ich, a głośnym płaczem i spastycznością okazuje swój protest.


26.05.2006.r.

Dzisiaj było święto mam, Aga była z mamą na grobie babci, oczywiście też nie zapomniała o mamie, podczas lekcji zrobiła z nauczycielką prześliczne serduszko laurkę, dała mamie chyba milion całusków i tuliła mamę co chwilkę, cały dzień starała się być grzeczna i nawet bardzo pomagała mamie podczas ubierania, karmienia i kąpieli, uśmieszki rozdawała mamie przez cały dzień - najsłodszy okruszek świata jest dla mamy ta Agata...


29.05.2006.r.

Smutek znowu zagościł w sercu Agi i mamy - za kilka dni miał być wyjazd prawie na cały miesiąc, Aga miała się cieszyć wodokiem pięknych morskich fal i bawić się w piasku na plaży....
Niestety pan doktor nie zezwolił mamie na wyjazd, wyniki badań mama ma bardzo złe, musi jeszcze wykonać kilka badań, musi też mieć wykonaną tomografię komputerową... Agatka smutno patrzyła gdy mama chowała rzeczy które już częściowo były przygotowane do wyjazdu. Mamie jednak nie daje spokoju myśl - gdzie szukać pomocy, kogo błagać o opiekę nad Agatką, co stanie się z Agatką gdy...


7.06.2006.r.

I stało się - mama musi iść do szpitala bo wynik z tomografii jest zły... Mama gorączkowo szuka wśród znajomych kogoś kto zaopiekuje się Agatką, kto na czas pobytu mamy w szpitalu zamieszka razem z Agatką...
Tata kategorycznie odmówił pomocy - powiedział że mama ma sobie wziąść Agę na głowę lub pod pachę i z nią iść do szpitala, że jego to nie obchodzi.... Że mama może sobie robić co chce z tą p..... Agatką...
Nie ma ośrodka na terenie Bytomia gdzie Aga mogłaby pozostać na kilka dni, pozostaje jeszcze szpital, ale to ostateczność, bo mama wie, że Agatka bardzo źle znosi pobyt tam i grozi jej to podawaniem dodatkowych leków psychotropowych. Co robić....


11.06.2006.r.

Jutro rano mama musi już zgłosić się na oddział a dalej Agatka nie ma zapewnionej opieki, mama chciała zrezygnować, ale pan doktor powiedział, że w takim stanie mama długo nie będzie się mogła Agą zajmować... Pan doktor też pomaga szukać opieki dla Agatki, wiele ludzi stara się pomóc, niestety trudno też od obcych wymagać aby wykorzystywali swój wypracowany urlop, nie mają takiego obowiązku i nie mogą też rezygnować z wyjazdów, pielęgniarki są, ale mamy nie stać na opłacenie tak długiej opieki jeśli godzina kosztuje 25 zł... Każdy mówi że to obowiązek ojca zająć się dzieckiem, ale jak go do tego zmusić i jaką zapewni opiekę skoro unika kontaktów z własnym dzieckiem, a na kolejną prośbę mamy odmawiając ponownie użył niecenzuralnych słów pod adresem własnego dziecka?
Mimo że wolontariuszy też trudno znaleźć, pojawiła się już jakaś iskierka nadziei - mama wierzy że znajdzie się ktoś z dobrym sercem komu nie będzie obojętny los Agatki, może ten świat jeszcze nie jest całkiem taki zły...


21.06.2006.r.

Agatka i mama bardzo dziękują wszystkim WIELKIM SERDUCHOM za pomoc i opiekę nad Agatką podczas mamy pobytu w szpitalu - jesteście kochani...
Niestety pobyt w szpitalu mama musi jeszcze powtórzyć za jakiś czas i ten sam problem powróci, ale już chyba będzie łatwiej, bo Agatka wie że nie zostanie sama, że na mamę zawsze może liczyć i że mama wróci, bo miłość do Agi jest silniejsza od wszystkiego...


10.07.2006.r.

Wakacje są dla Agatki trudne do przetrwania, mama mówi, że gdyby wszystkie dzieci tak bardzo chciały się uczyć to na świecie byliby sami geniusze.... Rehabilitacja, wizyty pani psycholog i odwiedziny wolontariuszek to za mało dla tej małej i kochanej kruszyny, bardzo przywiązuje się do ludzi, strasznie przeżywa teraz każde rozstanie.Minął już miesiąc od wyjazdu byłej nauczycielki a Aga dalej tęskni i często upomina się o jej wizyty, wyjechał za granicę też tata kolegów Agatki, który często pomagał w kąpielach Agi i razem z chłopcami uczestniczył w wielu spacerach. Agnieszka - nauczycielka też ma już wakacje i Agatka znowu poczuła się opuszczona, mama stara się to wszystko Agatce tłumaczyć, ale niestety rozmowy te kończą się żałosnym płaczem, Aga nie potrafi zrozumieć że ktoś jest i nagle go nie ma, każda dłuższa przerwa w kontaktach jest dla niej teraz ogromną tragedią i powodem do odmowy jedzenia i picia, powodem do ogólnego buntu... Mama teraz dwoi się i troi aby zapełnić jej czas czymś przyjemnym, aby nie miała smutnej minki, kochane wolontariuszki Pola, Agnieszka i Basia są jeszcze, one jednak też będą wyjeżdżały na wakacje... Ale niedługo Agatka też wyjedzie, jeszcze przed nią kilka wyjazdów w te wakacje, więc może jej rozpacz nie będzie tak przykra w skutkach.


19.07.2006.r.

Mama miała zabieg, musi się teraz oszczędzać. Agatka i tym razem pokazała swoją mądrość i ogromną chęć pomocy mamie podczas ubierania, karmienia i mycia. Z całych sił i jak tylko umie najlepiej starała się panować nad swoją ogromną spastycznością, bardzo grzecznie i z ogromną cierpliwością leżała cały dzień w łóżku. Jedyne czego nie umiała sobie odmówić, to tulenia się do mamy, leżała wtedy grzecznie, bacznie się mamie przyglądając.


3.08.2006.r.

Wakacyjne wyjazdy bardzo cieszą Agatkę, mama jest bardzo szczęśliwa gdy widzi cały czas jej uśmiechniętą buzię. A Agatka swoim ślicznym uśmiechem i bardzo szczerym zachowaniem zaskarbia sobie coraz większe grono przyjaciół, mimo swojej choroby i braku samodzielności jest akceptowana przez dzieci i dorosłych, każdy stara się jej dać dużo ciepła rozumiejąc jakiej doznała krzywdy.
Niestety wszystko musi się kiedyś skończyć... Powrót do domu Agatka najpierw przyjmuje bardzo radośnie, ogromnie cieszy się gdy mama parkuje samochód pod blokiem, wejście do mieszkania jest z głośnym śmiechem, ale zaraz gdy tylko się rozejrzy i dotrze do niej, że nie ma w domu taty za którym ogromnie tęskni zaczyna układać usteczka w podkówkę i patrząc żałośnie w oczy mamy mówi "tata". Dom wyzwala u Agatki wspomnienia, Aga ciągle myśli że tata wróci - czeka na niego, za każdym razem dwa lub trzy dni po powrocie Aga nie chce znowu jeść i pić, nie umie spać w nocy, co chwilę płacze i jest bardzo smutna...


22.08.2006.r.

Kolejny wyjazd dostarczył Agatce wiele radości z ponownego spotkania Moniki, Ilonki, Piotra, Pawła, Łukasza, cioci Gosi i Bożenki i wujków Tadzia i Darka, oczywiście nie zabrakło czworonożnych przyjaciół Czarnej i Pikusia. Wyjazd połączony był z wielkim grzybobraniem, mały drewniany domek w lesie tętnił znowu życiem, po lesie roznosił się zapach suszonych i marynowanych grzybów a radości nie było końca. Agatka oczywiście też szukała grzybów, jadąc w wózku leśnym duktem wołała głośno do Ilonki i Moniki
"ej, ejjj" i patrząc w stronę grzyba wskazywała miejsce jego ukrycia - dziewczyny były Agą zauroczone. Niestety ten pobyt nie będzie długi, bo w pierwszych dniach września Agatka wyjeżdża z mamą na turnus rehabilitacyjny i trzeba wracać do domu, aby się przygotować do wyjazdu.


19.09.2006.r.

No cóż, nie zawsze może być tak jak sobie to zaplanujemy - Agatka nie mogła iść do szkoły z piękną tytą, pan minister zmienił datę rozpoczęcia roku szkolnego i gdy dzieci rozpoczynały rok szkolny, Aga była już nad morzem...
Pierwszy w życiu Agatki wyjazd na turnus rehabilitacyjny dostarczył ogromną ilość wrażeń, niezapomnianych wspomnień, nowych doświadczeń i oczywiście wspaniałych przyjaciół.
Zaraz po przyjeździe, mimo całej nocy spędzonej w samochodzie mama zawiozła Agatkę nad morze, szum fal i piękny widok sprawił jej ogromną radość i to, że Agatka szybko zapomniała o zmęczniu, szczery uśmiech Agi spowodował, że mama też zapomniała o zmęczeniu. Bardzo dużo radości sprawiały Agatce częste dyskoteki w gronie niepełnosprawnych przyjaciół, ich rodziców i opiekunów.
Agatka miała okazję zobaczyć wzburzone morze podczas sztormowej 11, ale była też piękna słoneczna pogoda podczas której Aga opalała się i moczyła nóżki siedząc w wózku. Oczywiście na tym się nie skończyło, jak mama mogła odmówić kochanym spojrzeniom i i proszącym słowom "Elkaaaa" - była więc też kilka razy kąpiel w morzu z mamą - Aga była szczęśliwa....


25.09.2006.r.

Rok szkolny i pierwsze zajęcia w I klasie zaczęły się dla Agatki dość późno, ale bardzo pracowicie. Oczywiście najpierw było przypomnienie tego co nauczyła się Aga do tej pory, a później była zapowiedź ciężkiej pracy przez cały rok. Agatka oczywiście troszkę była rozkojarzona po wakacjach, ale pracę z Agnieszką potraktowała jak wspaniałą zabawę.
Za to mama miała później ciężki orzech do zgryzienia, bo jak zwykle Aga uznając naukę i pracę w zeszycie jako przywilej Agnieszki - nauczycielki, nie chciała z mamą odrobić pierwszego w swoim życiu zadania domowego... Pluszowy miś jednak uratował sytuację, mama podeszła do zadania z zabawą i miś miał liczyć, a że nie umiał, to mama poprosiła Agatkę aby mu pomogła i zrobiła to za niego. Mały i kochany uparciuszek odrobił zadanie domowe szybciutko i bez pomyłek.


10.10.2006.r.

Z dnia na dzień Agatka robi postępy co bardzo cieszy mamę i kochane przyjaciółki - nauczycielkę Agnieszkę, Agatę psycholog, rehabilitantkę Sylwię i logopedę p. Grażynkę z poradni. Wiele wnoszą też w życie Agatki odwiedziny wolontariuszy i przyjaciół - Agatka nie ma wiele czasu na powracanie do wspomnień, co sprawia że ma mniej ataków. Pozostają jednak bardzo martwiące mamę problemy z jedzeniem, połykaniem. Niby nowo wprowadzone tabletki spowodowały lepszą wymowę, ale skurcze jakie towarzyszą Agatce podczas przełykania często sprawiają że Aga się dusi...


21.10.2006.r.

Ten radosny dzień na długo zostanie w pamięci mamy i nauczycielki Agnieszki. Wczoraj Agatka znowu miała do odrobienia zadanie domowe, mama jak zwykle sprawdzała czy Agatka pamięta co robiła z Agnieszką podczas lekcji - Agatka ładnie zapamiętała wszystko i pięknie przeczytała słówka w których zaznaczone były literki.
Dzisiaj gdy przyszła Agnieszka mama opowiedziała jej o tym jak Aga czytała słówka - Agnieszka zdziwiona zapytała - jakie słówka? Nie czytałyśmy tych słówek wogóle, zaznaczałyśmy tylko kolorami kolejne literki nie nazywając ich wcale, liczyłyśmy tylko literki.... Mama wzięła zeszyt i poprosiła Agatkę aby przeczytała co pisze tu, tu i tu - Aga pięknie kolejny raz przeczytała słówka! Radości było wiele, były uściski i całusy, pojawiły się też łzy szczęścia u mamy i nauczycielki - Agatka CZYTA !!!!

3.11.2006.r.

Wreszcie udało się mamie załatwić dodatkowe zajęcia - Agatka ma katechezę, Justyna przygotowuje Agę do przyjęcia w maju pierwszej Komunii Świętej, są też zajęcia z psychologopedii prowadzone przez kolejną przyjaciółkę Grażynkę. Wszyscy dokładają wszelkich starań aby czas poświęcony Agatce owocował poprawą jej stanu zdrowia.


6.12.2006.r.

Razu pewnego mała dziewczynka pisała list do Św. Mikołaja,
A że pisać nie umiała radośnie poprosiła aby to zrobiła mama,
Napisz proszę moja mamo że bardzo proszę o... tatusia.
Mama zamarła w bezruchu - a może poprosisz o coś innego Agusia?
Taaaatuuuusia mówi Aga i już płacz się pojawił.
Boże, myśli mama - tylko Ty byś to sprawił.
Mama spojrzała ze zmartwioną miną - posłuchaj Agusia...
Nie wiem czy Mikołaj spełni prośbę i przyniesie Ci tatusia.
Mikołaje nie potrafią spełniać takich życzeń,
Nie kupuje się tatusiów w sklepie z wielu przyczyn.
Na to Aga spojrzała żałośnie, usteczka złożyła w podkówkę,
A z jej pięknych oczek popłynęły łezki na miękką poduszkę...

Wiersz Mikołajkowy.
Przez zawiane śniegiem miasta, wioski,
Śpieszy do Agi Mikołaj Stary.
By uśmiech rozkwitł, i znikły troski,
Dzisiaj dla grzecznych ma hojne dary.

W odświętnej chwili oczekiwania,
Niech Cię obdarzy innym prezentem.
Byś dzieciństwo, aż do zarania,
Wspominać mogła z sentymentem...
Przyjaciel Mirek

Strona Agatki

statystyki www stat.pl